Osteopatia

Jednemu z pacjentów gabinetu, w którym pracuję, zaproponowaliśmy kiedyś wizytę u znajomego osteopaty. Pan początkowo przystał na naszą propozycję. Przy okazji kolejnej wizyty stwierdził jednak, że zbadał swoje kości i on nie ma osteoporozy, więc za wizytę u „magika” podziękuje.W gabinecie zapadła konsternacja. Bo rzeczywiście wielu pacjentom osteopatia kojarzy się z osteoporozą. Ale wspólna jest chyba tylko część nazwy.„Osteon-”, to z greki „kość”. No i fakt, że czasem osteopaci na tych kościach pracują. I na przyczepionych do nich mięśniach, więzadłach, powięziach, ścięgnach i innych strukturach, określanych razem jako „tkanki miękkie”.Drugi człon nazwy, „-pathos”, znaczy natomiast „cierpienie”. Sam Andrew Taylor Still, tłumacząc nazwę swej filozofii, mówił, że kości są dla niego punktem wyjścia do odnalezienia patologii, a więc cierpienia pacjenta.
Andrew Taylor Still z - a jakże - kością!


Na przykładzie samej nazwy widać, jak mocno rozwinęła się osteopatia na przestrzeni około 150 lat. Dla Stilla kości były punktem wyjścia. Mówił, że używa ich, by dotrzeć do innych tkanek. Sam był zresztą nazywany „piorunującym nastawiaczem kości”. Dziś jednak osteopaci równie mocno pochylają się nad każdą częścią ciała swojego pacjenta. Co więcej, wychodzą poza to ciało! Założenia osteopatii bazują bowiem na fakcie, że ogólny dobrostan, dobry stan zdrowia, jesteśmy w stanie osiągnąć tylko wtedy, gdy jesteśmy zdrowi w aspekcie cielesnym, psychicznym, duchowym. Jednak kluczowe znaczenie ma także nasze środowisko. Styl życia i stresy w pracy są czynnikami, na które człowiek może zwykle sam wpłynąć. Osteopaci skupiają się jednak także nad takimi zagadnieniami, na które pozornie nie mamy większego wpływu: niezdrowa żywność, zatrucie powietrza, wody – to wszystko będą starać się nam uświadomić i spróbują pokazać, jak można te szkodliwe wpływy zminimalizować.Ale, ale. Mówię o terapii, a wyżej stwierdziłam, że Still stworzył jakąś tam filozofię. O co chodzi? Ano o to, że osteopatia nie jest metodą fizjoterapeutyczną. Co prawda, techniki wykonywane przez osteopatów nie różnią się w dużej mierze od tych, wykonywanych przez fizjoterapeutów. Różni się natomiast intencja ich użycia, bo osteopatia to NIE jest zbiór technik. Osteopatia, to sposób myślenia. Przede wszystkim myślimy o pacjencie, który cierpi z powodu choroby X, zaburzenia Y, a nie o przypadku medycznym. Wykorzystujemy fizjologię i anatomię, by odnaleźć połączenia między różnymi problemami (często objawiającymi się w odległych od siebie częściach ciała). Myślimy, jak na to wszystko wpływa stan psychiczny pacjenta. Czyż nie brzmi to jak swoista filozofia?
201 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie