Najlepsze narzędzie terapeutyczne

Zastanawiałeś się kiedyś, jakie jest najlepsze narzędzie fizjoterapeuty, jakiego możemy użyć? Dla mnie najważniejsze, żeby było zawsze ze mną. Jak najmniej awaryjne. Wręcz niezawodne, a przy tym dostoswoane do każdego pacjenta. I wyszło mi, że jedynym takim narzędziem są moje ręce.


Mogłoby się wydawać, że fizjoterapeuci (ale też masażyści i osteopaci), pracując rękoma tylko dostarczają pacjentowi bodźców. Wywieramy pewien nacisk na ciało klienta, poddajemy jego tkanki kompresji lub je rozciągamy. Wszystko to, by osiągnąć zaplanowany efekt terapeutyczny i zmniejszyć dolegliwości, na które pacjent się skarżył. Jednak nasza praca nie jest działaniem jednostronnym! Musimy pamiętać, że pracując manualnie dostarczamy receptorom pacjenta różnych bodźców, na które on reaguje, ale sami również odbieramy ich ogromne ilości! Biorąc pod uwagę, ilość i zagęszczenie receptorów na dłoniowej stronie ręki, być może jest ona dla nas nawet głównie narządem odbiorczym.





Czy to odbieranie bodźców jest dla nas, terapeutów, istotne? Ja twierdzę, że tak. I to ogromnie istotne! Nawet gdybym nie patrzyła na pacjenta, ale nastawiła się również na odbiór, a nie tylko dostarczanie bodźców, będę wiedziała, czy moja technika działa. Jeśli zastosuję odpowiedni nacisk tkanka, na której pracuję, podda mi się. Zacznie się niejako rozpływać pod moimi palcami. Jeżeli jednak dotyk będzie niedostosowany – nie poczuję zmiany lub – co gorsza! – poczuję, że pacjent zaczyna się napinać, broić przed moim dotykiem.


Płynne współdziałanie pacjenta i terapeuty daje nam możliwość uzyskania najlepszych efektów terapeutycznych. Dlatego słuchanie osoby, która przyszła do nas po pomoc, jest niezmiernie ważne. I chodzi mi zarówno o słuchanie w sensie dosłownym, ale też w sensie słuchania, co się dzieje w ciele danego pacjenta. Słuchanie i respektowanie tego, jak jego organizm odpowiada, jak się czuje z naszym dotykiem. I wtedy, gdy uważnie wsłuchamy się naszymi dłońmi w ciało, z którym pracujemy, możemy się przekonać, że czasem mniej znaczy więcej. Przekonamy się, że nie musimy z całą siłą, jaką mamy, naciskać na mięsień. Okaże się, że wystarczy znaleźć odpowiedni punkt i go zastymulować, by rozluźniła się cała grupa mięśniowa.


Po tym, jak terapeuta dotyka pacjenta można poznać, jak bardzo jest on doświadczony. Wynika z tego, że dotyk możemy stymulować i ćwiczyć. Im bardziej będziemy uważni w czasie terapii, im bardziej nastawimy się na odbiór, tym lepiej zrozumiemy, jakiego dotyku nasz pacjent potrzebuje. Osiągniemy lepsze efekty, które przełożą się na nasz rozwój, ale także na liczbę pacjentów w gabinecie.




47 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie