Jak poprawić naszą skuteczność w gabinecie?

Nie łudźmy się – prowadzimy firmę po to, żeby zarobić. Biznesowo to powinien być pierwszy cel naszej działalności. Jeżeli dołączymy do tego altruizm i chęć pomocy innym, mamy podwaliny do stworzenia cudownego miejsca, w którym i pacjent, i my będziemy zadowoleni. Ale jeżeli na razie jeszcze martwisz się tym, że nie wykorzystujesz swoich zasobów na 100%, to sprawdź, co możesz zrobić, aby poprawić swoją skuteczność pracy i dzięki temu ściągnąć do siebie nowych klientów.


Nastaw się na ciągły rozwój. To nieuniknione w pracy fizjoterapeuty i jeżeli nie masz ochoty uczyć się aż o emerytury, to może być Ci ciężko konkurować na rynku. Zwłaszcza, jeśli działasz w sektorze prywatnym. Ale jeśli uwielbiasz się uczyć, rozwijać, zagłębiać w szczegóły – to znak, że fizjoterapia jest Ci pisana! A jak to zrobić? Możesz chodzić na kursy – na rynku jest wiele szkoleń, rozwijających w wielu przeróżnych kierunkach. Od treningu przez szkolenia z zakresu terapii manualnej i metod specjalnych po szkoły osteopatii. Każdy może znaleźć coś dla siebie; to w czym czuje się najlepiej. Drugą opcją jest czytanie fachowej literatury – mogą to być podręczniki, ale warto również regularnie zaglądać do artykułów naukowych, ponieważ zwykle są one najbardziej aktualne (o ile dobrze ustawimy filtry wyszukiwania!).





Co jednak, jeśli nie masz na razie dość pieniędzy na kursy i książki, a chcesz się rozwijać? Zajrzyj do jednego z poprzednich postów – 5 sposobów na darmowe pozyskiwanie wiedzy dla fizjoterapeutów.


Wiedza teoretyczna to jednak jeden aspekt naszej pracy. Bardzo ważny! Niemniej musi on iść w parze z praktycznym zastosowaniem tego, co umiemy! Pamiętaj, że to ćwiczenie czyni mistrza. Nikt nie urodził się z umiejętnością manipulowania, ale wiele osób dzięki codziennej praktyce opanowało ten rodzaj terapii do perfekcji! Ja osobiście czasem bałam się wprowadzać nowopoznane techniki do swojej codziennej pracy, bo obawiałam się, jak pacjenci zareagują, jeśli coś mi się nie uda. Znalazłam na to rozwiązanie! Kilka nowych technik wplatałam pomiędzy te, które miałam już opanowane. Dzięki temu pacjent otrzymywał rzetelną pomoc, a ja mogłam szlifować i podnosić swoje umiejętności.





Kolejnym aspektem, który może mieć wpływ na naszą skuteczność, jest nasze podejście do pracy. Generalną zasadą powinno stać się dla nas to, by problemy rodzinne zostawiać za drzwiami gabinetu, a stresów, związanych z pracą, nie przenosić do domu. Nie jest to proste, zwłaszcza dla osób bardziej emocjonalnych, ale wyćwiczenie takiej praktyki daje ogromny spokój.


I spokój ten prowadzi nas płynnie do kolejnego aspektu poprawiania naszej skuteczności w pracy, może dla niektórych mniej oczywistego. Chodzi mi mianowicie o to, abyśmy w pierwszej kolejności dbali o sobie samych. Jeżeli zachorujemy, nie będziemy na bieżąco rozwiązywać problemów, które mamy z tyłu głowy, to nikomu nie pomożemy. To tak, jak z pierwszą zasadą w ratownictwie medycznym: bezpieczeństwo ratownika jest najważniejsze. Dla pacjenta Ty jesteś takim ratownikiem. Dlatego dbaj o higienę swojej pracy (odpowiednia liczba godzin pracy, przerwy na posiłki, wygodne krzesło, regulowana leżanka), pilnuj, by zdrowo się odżywiać i nie zaniedbuj ruchu. Nie ma nic gorszego niż fizjoterapeuta, który nie potrafi wykonać ćwiczeń, które każe robić swoim pacjentom. Swoją drogą aktywność fizyczna jest również świetnym sposobem na zdrowe odreagowanie stresu. Tutaj mogą Ci również pomóc ćwiczenia uważności albo znalezienie sobie hobby.


Pamiętaj również, aby adekwatnie skalkulować koszty swojej pracy. Tak jak wspominałam na początku: pracujemy po to, aby zarobić. Jeśli dobrze policzysz, ile kosztuje Cię utrzymanie gabinetu, dodasz do tego koszty życia i kwotę, którą co miesiąc chcesz odkładać, będziesz w stanie odpowiednio wycenić cenę wizyty u Ciebie. Z kolei odpowiednio wyceniona wizyta (adekwatna także do Twoich umiejętności!) pozwoli Ci uniknąć frustracji związanych z tym, że mało zarabiasz, dużo pracujesz i już tuż po otwarciu rano oczu czujesz wstręt na myśl, że musisz iść do gabinetu. A te emocje przeniesiesz na sposób prowadzenia terapii. Nie pomożesz wtedy pacjentom, których będzie zresztą coraz mniej. Mniej pacjentów to mniej pieniędzy i błędne koło się zamknie.


Dbaj o to, by być coraz skuteczniejszym, ale nie kosztem siebie. Pierwszym pacjentem, o którego musisz zadbać, jesteś Ty sam.

48 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie